
Wyspa Phuket – monsun uderzył!
Więc poszliśmy do oceanarium…
Podglądać życie ryb.
W spacerach towarzyszył nam niezastąpiony różowy parasol.
Morze strazsyło wieeelkimi falami.
Ale co tan – raz się żyje!
…
Odpływ na plaży Patong – obszarze wielkiej rozpusty.
Znów zwiedzamy wyspę (tym razem Phuket) na skuterze.
Było wszystko – kąpiel w morzu…
…spacer po plaży..
…samotna wyprawa do dżungli…
…w upale nie z tej ziemi.
Aż trduno było ustać na koniec.
Więc trzeba się było pozywić kiścią bananów.
Wieczorem znów plaża i strażnik naszych rzeczy.
Zastał nas zachód słońca.
Bardzo urzekający…
..aż się nie chciało wracać.
Ten pieknie rozpoczynajcy się dzień przypłaciliśmy zmianą skóry…
Fale były wielki…
A gdzie Gosia?
Transport wodny w Bangkoku.
Taregowisko – można kupić wszystko.
Słonie w Tajlandii tak odpoczywają…
…a tak jaszczury z żółwiami.
Miś by chciał Pepsi.
Ruch w Bangkoku jest wprost niewyobrażalny.
Hałas też.
Leave a Reply