
Holandia – kraj rowerów.
Maastricht i my z Agatą i Wolaczkiem.
Pod ostrzałem z dział.
Relaks w mnisim dworze,
Belgia.
I belgijski zameczek.
Imtegracja z Holendrami.
Zoo…
i usmiechnięty zwierz.
Marcin ogląda małpe.
Która chyba nie jest zbyt pozytywnie nastawiona.
Ten pingwin mnie ugryzł!!
Eh Holandia…
Koło uczelni…
Wyprawa do parku narodowego Veluwe.
Ze wspaniałymi trasami rowerowymi,
Szkoda że skończyła się właśnie tak…
Ale ze wszystkim da się żyć.
To się właśnie nazywa karnawał.
Trzeba się dobrze bawić i nałapać cukierków, które lecą z nieba.
Zamek w Kleve – Marcin znalazł swój tron.
Zamek w końcu też.
Jednych ciesza zwierzaczki,
Inni potrzebują do radości czegoś ionnego (znajdź Marcina).
W Holandii są gadające drzewa, wiecie?
I można pić z łupy kokosa.
Serio.
Obowiązkowy kontakt ze zwierzetami.
Pod wieżą..
Pokaz mody na moście.
Potrzyj ucho osła (każdego??)- szczęście gwarantowane.
Holenderski koszmarki.
Swiątynia zadumy – mnisi dom,
Holenderskie wiatraki.
Przy holenderskiej pogodzie.
Słodka przerwa z Ukochanym po pracy.
Leave a Reply